Mróz szczypie w policzki, a Twoja skóra swędzi, piecze i jest napięta? Z tego artykułu dowiesz się, jak zadbać o cerę i ciało, żeby zima nie zostawiła na nich śladu. Poznasz konkretne składniki, rytuały i produkty, dzięki którym skóra pozostanie miękka, elastyczna i dobrze nawilżona mimo niskich temperatur.
Dlaczego skóra zimą tak szybko się przesusza?
Gdy temperatura na zewnątrz spada, w skórze dzieje się więcej, niż widać w lustrze. Niskie temperatury i silny wiatr powodują gwałtowne obkurczanie i rozszerzanie naczyń krwionośnych. To z kolei osłabia barierę naskórkową i sprawia, że skóra traci wodę szybciej niż latem. Dermatolodzy nazywają to zjawisko TEWL – przeznaskórkową utratą wody.
Do tego dochodzi suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach. Kaloryfery działają jak gąbka – wyciągają wilgoć z otoczenia i z Twojego naskórka. Cera zaczyna się łuszczyć, pojawia się uczucie ściągnięcia i pieczenia, a rumień i pajączki stają się bardziej widoczne. Skóra tłusta też nie ma łatwo, bo produkuje mniej sebum, przez co szybciej się odwadnia, mimo że nadal może się błyszczeć.
Niska wilgotność, wiatr, mróz i gorące kaloryfery razem potrafią zwiększyć TEWL nawet o kilkadziesiąt procent w porównaniu z okresem letnim.
Problem pogłębia dieta uboższa w świeże warzywa i owoce oraz częste stosowanie agresywnych środków myjących. Mydła w kostce, silne detergenty w żelach pod prysznic czy toniki z alkoholem naruszają płaszcz hydrolipidowy, który działa jak naturalna tarcza ochronna. Bez niej nawet najlepszy krem do twarzy zimą nie zadziała tak, jak obiecują etykiety.
Jak rozpoznać, że bariera hydrolipidowa jest naruszona?
Sucha skóra zimą rzadko pojawia się nagle. Najpierw odczuwasz lekki dyskomfort po myciu. Później dochodzi szorstkość, swędzenie, a na policzkach i nosie pojawia się rumień. U wielu osób naczynka stają się bardziej kruche, przez co szybciej widoczne są tzw. pajączki. Cera traci elastyczność, makijaż wygląda ciężko, a drobne zmarszczki stają się głębsze.
Skóra ciała reaguje podobnie. Łydki swędzą po zdjęciu rajstop, łokcie i kolana robią się chropowate, a dłonie pękają na kostkach. Jeśli w tym momencie sięgasz po przypadkowy balsam „kiedy akurat sobie przypomnisz”, przesuszenie będzie tylko narastać. Regularne wsparcie warstwy hydrolipidowej to jedyny sposób, by zatrzymać ten proces.
Jakie obszary są najbardziej narażone zimą?
Najbardziej cierpi skóra twarzy, bo trudno ją schować przed wiatrem i mrozem. Problematyczne są szczególnie policzki, nos, okolice ust i cała strefa naczyniowa. Cienka skóra na wargach szybko pęka, bo pozbawiona jest gruczołów łojowych i własnej warstwy ochronnej. W podobnej sytuacji są dłonie, które stale myjesz i wystawiasz na zimno.
Delikatna skóra na powiekach także reaguje na warunki zewnętrzne – pieczeniem i zaczerwienieniem. Na stopach, zwłaszcza piętach, ogrzewanie i gorące kąpiele powodują narastanie suchego, zrogowaciałego naskórka. Właśnie te rejony potrzebują zimą najmocniej skoncentrowanej pielęgnacji i składników takich jak masło shea, lanolina czy oleje roślinne.
Jak myć twarz i ciało zimą, żeby nie niszczyć bariery ochronnej?
Oczyszczanie to pierwszy moment, w którym możesz skórze pomóc albo jej zaszkodzić. Zimą delikatne mycie jest ważniejsze niż spektakularne „odtłuszczanie” cery. Kosmetyki z wysokim pH, mocnymi detergentami i alkoholem zmywają nie tylko brud, ale też naturalne lipidy, które chronią przed utratą wody.
Zamiast klasycznego mydła wybierz produkty o neutralnym pH. Dobrze sprawdzają się mleczka do demakijażu, łagodne pianki, emulsje myjące i płyny micelarne. Do skóry suchej i wrażliwej świetnie nadają się oleje roślinne, które rozpuszczają makijaż i SPF, a przy okazji natłuszczają naskórek. To prosty sposób, by po myciu nie czuć nieprzyjemnego ściągnięcia.
Czego unikać w kosmetykach myjących zimą?
Gdy szukasz produktów do mycia twarzy i ciała na chłodne miesiące, zwróć uwagę nie tylko na obietnice na etykiecie, ale przede wszystkim na skład. Niektóre substancje, choć dają uczucie „porządnego” oczyszczenia, dla wysuszonej skóry będą zbyt agresywne. Dotyczy to zarówno cery wrażliwej, jak i tłustej czy mieszanej.
Szczególnie warto ograniczyć środki z wysoką zawartością alkoholu i silnych detergentów, bo w połączeniu z mrozem potrafią wywołać podrażnienia i łuszczenie. W codziennej rutynie dobrze sprawdzą się za to żele i pianki z dodatkiem emolientów oraz nawilżaczy.
- klasycznych mydeł w kostce o wysokim pH,
- toników na bazie alkoholu etylowego,
- mocnych peelingów z dużymi, ostrymi drobinkami,
- długich, bardzo gorących kąpieli bez późniejszego użycia balsamu.
Jak delikatnie złuszczać skórę zimą?
Peeling w zimowej pielęgnacji ma sens, ale stosowany bez namysłu łatwo robi więcej szkody niż pożytku. Zbyt agresywne ścieranie osłabionej skóry może doprowadzić do pojawienia się nowych suchych skórek, pęknięć i zaostrzenia rumienia. Zamiast gruboziarnistych „zdzieraków” wybierz peelingi drobnoziarniste albo peelingi enzymatyczne.
Dobrym zwyczajem jest wykonywanie peelingu na skórze wcześniej natłuszczonej i zmiękczonej. Możesz najpierw nałożyć olej lub bogaty krem, odczekać chwilę i dopiero wtedy delikatnie złuszczyć naskórek. Po takim zabiegu cera lepiej przyjmuje substancje aktywne z maseczek i serum, a przy tym nie jest podrażniona.
Jakie składniki działają najlepiej w zimowej pielęgnacji twarzy?
Dobry krem na zimę to coś więcej niż ulepszona wersja letniego kosmetyku. Skład powinien wspierać odbudowę bariery hydrolipidowej, zatrzymywać wilgoć w naskórku i chronić przed czynnikami zewnętrznymi. W praktyce oznacza to połączenie humektantów, które przyciągają wodę, z emolientami, które tworzą na skórze cienki film i zabezpieczają ją przed jej utratą.
Humektanty to m.in. kwas hialuronowy, gliceryna, mocznik, aloes. Emolienty znajdziesz w takich składnikach jak masło shea, olej jojoba, olej arganowy, lanolina, skwalan. Dobrze, gdy krem lub serum zawiera też witaminy A, C, E, ceramidy i antyoksydanty, które wspierają regenerację naskórka.
| Rodzaj składnika | Jak działa? | Gdzie go szukać? |
| Humektanty | Przyciągają wodę i wiążą ją w skórze | kwas hialuronowy, aloes, gliceryna, mocznik |
| Emolienty | Tworzą film ochronny, ograniczają TEWL | masło shea, oleje roślinne, lanolina, skwalan |
| Antyoksydanty | Chronią przed wolnymi rodnikami | witamina C, witamina E, ekstrakty roślinne |
Krem na dzień, krem na noc – czym powinny się różnić?
Rano skóra potrzebuje czegoś innego niż wieczorem. Na dzień sprawdza się krem półtłusty lub lekki krem emulsyjny z dodatkiem emolientów, humektantów i filtrów przeciwsłonecznych. Taka formuła chroni przed mrozem i wiatrem, ale nie obciąża nadmiernie cery pod makijażem. Dobrze, jeśli w składzie pojawia się SPF, bo promieniowanie UV działa także w pochmurne, zimowe dni.
Na noc możesz sięgnąć po gęstsze, bardziej treściwe formuły. Tu świetnie sprawdzają się tłuste kremy, masełka do twarzy i czyste oleje roślinne. Masło shea, olej z awokado czy olej migdałowy działają jak kompres. Wspierają regenerację, zmiękczają naskórek i tworzą na powierzchni skóry ochronną warstwę okluzyjną, dzięki której woda nie ucieka tak szybko.
Czy oleje nadają się na zimę?
Naturalne oleje mogą być zimą dużym wsparciem, ale warto wybierać je świadomie. Niektóre, jak olej jojoba czy olej z konopi, świetnie współpracują z barierą hydrolipidową, bo przypominają skład ludzkiego sebum i są bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe. Inne, na przykład mocno komedogenne oleje używane w nadmiarze, mogą nasilać przesuszenie albo zatykać pory.
Świetnym rozwiązaniem jest łączenie olejów z produktami wodnymi, np. serum z kwasem hialuronowym. Najpierw nakładasz warstwę nawilżającą, a potem domykasz ją olejem lub masłem. Tak działasz dwutorowo: dostarczasz wodę i jednocześnie blokujesz jej ucieczkę. W efekcie skóra pozostaje elastyczna, a uczucie ściągnięcia znika na dłużej.
Połączenie humektantów i emolientów działa jak warstwowa odzież na mróz – jedna część dostarcza ciepła, druga je zatrzymuje.
Jak dbać o ciało, dłonie i usta w mroźne miesiące?
Tworząc plan pielęgnacji na zimę, wiele osób skupia się wyłącznie na twarzy. A przecież to skóra ciała ma najczęściej kontakt z gorącą wodą, suchym powietrzem i wełnianymi ubraniami. Właśnie dlatego łydki, ramiona, kolana czy stopy domagają się bogatszych kosmetyków niż latem.
Po każdym prysznicu lub kąpieli warto nałożyć na wilgotną skórę gęsty balsam, mleczko lub masło do ciała zawierające masło shea, olej kokosowy, olej z pestek winogron, glicerynę czy mocznik. Taki produkt wzmacnia naturalną warstwę lipidową i działa jak niewidoczna „odzież ochronna”. Wrażliwe miejsca, jak łokcie i kolana, dobrze reagują na czyste masła roślinne.
Jak ratować dłonie i usta zimą?
Dłonie myjesz kilkanaście razy dziennie, często w ciepłej wodzie, nierzadko z użyciem silnych detergentów. Na to nakłada się mróz, wiatr i brak rękawiczek. Efekt jest zwykle ten sam: pękająca skóra, szczypanie i szorstkość. W takiej sytuacji krem do rąk powinien być bogatszy, z dużą ilością emolientów i składników łagodzących, jak alantoina czy pantenol.
Usta z kolei nie mają własnych gruczołów łojowych, więc ich bariera ochronna jest bardzo słaba. Pomadki i balsamy do ust z masłem shea, olejem rycynowym, woskiem pszczelim i filtrami UV tworzą na powierzchni cienki film. Taka warstwa zabezpiecza przed utratą wilgoci i pękaniem, a regularne stosowanie potrafi w kilka dni zmienić spękane usta w gładkie i miękkie.
- kremy do rąk z masłem shea i gliceryną,
- pomadki ochronne z filtrami UV,
- maski w płachcie na dłonie lub grube warstwy kremu na noc,
- maści z lanoliną na najbardziej popękane miejsca.
Jak wspierać skórę „od środka” zimą?
Czy krem wystarczy, jeśli cały dzień spędzasz w przegrzanym biurze, pijesz mało wody i jesz głównie białe pieczywo oraz słodkie przekąski? Nawet najlepsza pielęgnacja zewnętrzna będzie wtedy działała tylko częściowo. Skóra to największy organ ciała i reaguje na to, co pijesz i co masz na talerzu.
Podstawą jest odpowiednie nawodnienie. W chłodne dni łatwo o tym zapomnieć, bo nie odczuwasz pragnienia tak intensywnie, jak latem. Woda, napary ziołowe, herbata rooibos, ciepła woda z cytryną czy świeżo wyciskane soki owocowo-warzywne to prosty sposób, by od środka wspierać nawilżenie skóry. Z kolei dieta bogata w warzywa, owoce i zdrowe tłuszcze dostarcza witamin i minerałów ważnych dla bariery ochronnej.
Jakie składniki w diecie sprzyjają ładnej skórze zimą?
W zimowym jadłospisie warto regularnie umieszczać produkty z witaminami A, C, E oraz cynkiem i nienasyconymi kwasami tłuszczowymi. To one wspomagają regenerację, wpływają na elastyczność i pomagają skórze radzić sobie z chłodem. Zamiast szukać cudownych suplementów, lepiej sięgnąć po codzienne, proste produkty spożywcze.
Dobrze sprawdza się łączenie warzyw, owoców, orzechów i tłustych ryb. W ten sposób dostarczasz jednocześnie antyoksydantów, zdrowych tłuszczów i składników mineralnych. Skóra, która otrzymuje takie wsparcie, lepiej reaguje na kosmetyki i rzadziej się łuszczy.
- cytrusy, papryka, szpinak i brokuły jako źródło witaminy C,
- marchew, dynia i morele bogate w prowitaminę A,
- pestki słonecznika i dyni dostarczające cynku,
- tłuste ryby morskie, orzechy i zboża jako źródło kwasów omega.
Regularne nawadnianie organizmu może zmniejszyć uczucie ściągnięcia skóry nawet przy stałym kontakcie z ogrzewaniem i mrozem.
Zmiana kilku codziennych nawyków – bardziej tłusty krem na noc, łagodniejsze mycie, balsam po każdej kąpieli i szklanka wody częściej niż dotąd – sprawi, że sucha skóra zimą przestanie być Twoim stałym problemem. Zamiast walczyć z podrażnieniami w styczniu, lepiej dać jej teraz wszystko, czego potrzebuje, by przejść przez sezon mrozów w dobrej kondycji.