Strona główna Uroda

Tutaj jesteś

Co zrobić, żeby włosy przestały się puszyć?

Co zrobić, żeby włosy przestały się puszyć?

Masz dość wiecznego puchu, odstających kosmyków i fryzury, która żyje własnym życiem? Z tego artykułu dowiesz się, co realnie działa na spuszone włosy na co dzień. Sprawdzisz, jak krok po kroku zmienić pielęgnację, stylizację i nawyki, żeby włosy w końcu przestały się puszyć.

Dlaczego włosy się puszą?

Puch nie pojawia się bez powodu. Włosy zaczynają się mocno odstawać, gdy ich osłonka jest uszkodzona, a łuski unoszą się i przepuszczają za dużo wody. Wtedy pasma chłoną wilgoć z otoczenia jak gąbka, szybko pęcznieją i tracą gładkość. Tak dzieje się szczególnie przy włosach wysokoporowatych, rozjaśnianych, farbowanych, często prostowanych lub kręconych gorącą lokówką.

Na puszenie bardzo mocno wpływa też wilgotność powietrza. Gdy pada deszcz albo jest duszno, nawet dobrze ułożone włosy zaczynają się rozwarstwiać, a nad głową tworzy się charakterystyczna „aureola” z krótkich, odstających włosków. Źródłem problemu bywają też zbyt mocne szampony, ostre ręczniki, agresywne szczotkowanie i brak warstwy ochronnej w postaci emolientów czy silikonów.

Puszące się włosy niemal zawsze sygnalizują uszkodzenia osłonki, brak nawilżenia lub niedobór warstwy ochronnej, która zatrzymuje wodę w łodydze włosa.

Najczęstsze przyczyny puszenia

Jeśli chcesz zatrzymać puch, warto najpierw nazwać winowajców. Dzięki temu łatwiej dobrać produkty i zmienić codzienne nawyki. Wiele osób zauważa, że największy problem zaczyna się po farbowaniu albo intensywniejszym stylizowaniu fryzury w domu.

Na puszenie włosów szczególnie często wpływają:

  • rozjaśnianie i częste farbowanie na jasne kolory,
  • codzienne prostowanie prostownicą lub kręcenie lokówką bez ochrony termicznej,
  • używanie szamponów z mocnymi detergentami SLS/SLES,
  • tarcie włosów ręcznikiem i gwałtowne rozczesywanie na sucho.

Jak rozpoznać porowatość włosów?

Porowatość, czyli stopień rozchylenia łusek, w dużym stopniu decyduje o tym, jak włosy reagują na wilgoć i kosmetyki. Włosy wysokoporowate puszą się najszybciej, ale także fale i loki o średniej porowatości mogą łatwo się stroszyć, jeśli brakuje im emolientów lub są przeproteinowane.

Porowatość możesz wstępnie ocenić „na oko”. Jeśli kosmyki są matowe, szorstkie, łatwo się plączą, a końce mocno odstają, najprawdopodobniej są wysokoporowate. Gładkie, lejące, ciężkie pasma najczęściej mają niską porowatość i mniej się puszą, ale łatwo je obciążyć zbyt ciężkimi olejami czy silikonami.

Jak ułożyć plan pielęgnacji przeciw puszeniu?

Żeby włosy przestały się puszyć, potrzebują regularnej i świadomej pielęgnacji. Dorywcze „ratowanie” fryzury silikonowym serum nie wystarczy, jeśli na co dzień szampon przesusza, ręcznik szarpie, a maski są źle dobrane. Podstawą jest równowaga PEH, czyli protein, emolientów i humektantów.

Przy włosach skłonnych do puchu zwykle najlepiej sprawdza się pielęgnacja, w której przeważają emolienty – oleje, masła, silikony, które tworzą ochronny film na powierzchni włosa. Humektanty (np. miód, gliceryna, aloes) zapewniają nawilżenie, a proteiny (keratyna, jedwab, kolagen) uzupełniają ubytki w strukturze. Problem zaczyna się wtedy, gdy protein jest za dużo albo gdy nawilżysz włosy, ale nie „zamkniesz” tej wilgoci emolientem.

Mycie włosów bez przesuszania

Delikatne mycie to pierwszy krok, żeby fryzura nie zamieniała się w watę po każdym prysznicu. Mocne detergenty SLS i SLES mogą być za ostre dla wrażliwej skóry głowy i włosów zniszczonych farbą czy prostownicą. Lepszy wybór to łagodne szampony z miękkimi substancjami myjącymi, nawet jeśli pienią się mniej efektownie.

W przypadku bardzo suchych włosów dobrze sprawdza się mycie metodą OMO – najpierw odżywka na długość, potem szampon na skórę głowy, a na koniec druga odżywka lub maska. Dzięki temu długość jest chroniona przed przesuszeniem, a skalp pozostaje czysty i świeży.

Emolienty – tarcza ochronna dla włosa

Emolienty tworzą na włosie cienki film, który ogranicza ucieczkę wody i chroni przed wilgocią z powietrza. Przy puszących się włosach warto sięgać po maski i odżywki bogate w naturalne oleje i masła roślinne. Dobrze działają między innymi olej z winogron, jojoba, avocado, z pestek śliwki czy masło shea.

Pielęgnacja emolientowa to przede wszystkim:

  • olejowanie włosów dopasowanym olejem 1–2 razy w tygodniu,
  • stosowanie emolientowych masek po myciu,
  • wcieranie silikonowego olejku w końcówki po wyschnięciu włosów,
  • sięganie po odżywki bez spłukiwania przy skłonności do puchu.

Humektanty i proteiny – jak nie przesadzić?

Humektanty przyciągają wodę, więc są niezbędne, jeśli włosy są odwodnione i szorstkie. Ale w wilgotny dzień nadmiar humektantów bez emolientów powoduje jeszcze większy puch. Dlatego produkty z aloesem, miodem czy gliceryną lepiej zabezpieczać od góry emolientową maską albo chociaż silikonowym serum.

Z kolei proteiny potrafią zdziałać cuda przy włosach bardzo zniszczonych, bo uzupełniają ubytki w strukturze. Kiedy jest ich za dużo, włosy stają się sztywne, matowe, podatne na łamanie i jeszcze bardziej się puszą. Wiele osób zmagających się z puszeniem zauważa, że włosy nie lubią nadmiaru keratyny i lepiej reagują na maski, gdzie dominuje skład emolientowy.

Jakie domowe sposoby pomagają na puszące się włosy?

Proste domowe mieszanki potrafią dać bardzo dobry efekt, jeśli dobrze dopasujesz je do stanu włosów. Nie musisz od razu kupować drogich produktów – w wielu przypadkach wystarczy kuchenny miód, siemię lniane czy łyżeczka oleju z domowej apteczki. Dodatkowym plusem jest to, że kontrolujesz skład i możesz łatwo zmieniać proporcje.

Warto testować pojedyncze metody i obserwować włosy przez kilka myć. To, co dla jednych działa idealnie, dla innych będzie za ciężkie lub za lekkie. Świetnie widać to na przykładzie włosów kręconych – część osób uwielbia żel lniany, a część woli kremy do loków z większą dawką silikonów.

Żel lniany

Żel z siemienia lnianego to klasyk wśród włosomaniaczek. Powstaje, gdy ziarenka gotujesz w wodzie i przecedzasz powstałą galaretkę. Taki domowy „styling gel” delikatnie scala pasma, wygładza wierzchnią warstwę i dodaje elastyczności. Przy tym jest lekki i nie sklejający jak wiele drogeryjnych pianek.

Żel lniany możesz stosować na kilka sposobów: jako stylizator na mokre loki, wygładzacz na suche włosy albo dodatek do maski. Na suche, puszące się pasma wystarczy niewielka ilość rozprowadzona w dłoniach. Po wygładzeniu długości włosy zyskują miękkość, a puch widocznie się zmniejsza.

Mieszanki z odżywką, olejem i miodem

Dobrym pomysłem jest też wzbogacanie klasycznej odżywki olejem i miodem. Taka mieszanka działa jak domowa maska emolientowo–humektantowa. Włosy po wyschnięciu zwykle są bardziej gładkie, cięższe optycznie i mniej się elektryzują. Miód dodaje nawilżenia, olej – warstwę ochronną, a odżywka ułatwia rozprowadzanie całości.

Przykładowa mieszanka może wyglądać tak:

  1. łyżeczka odżywki do włosów suchych lub zniszczonych,
  2. pół łyżeczki oleju z kiełków pszenicy albo innego lekkiego oleju,
  3. pół łyżeczki miodu rozpuszczonego w odrobinie ciepłej wody.
  4. całość nakładana na długość włosów, najlepiej od ucha w dół.

Laminowanie żelatyną

Laminowanie włosów żelatyną to metoda, która daje efekt wygładzenia i lekkiego usztywnienia pasm. Żelatyna tworzy cienką warstwę na włosie, dzięki czemu łuski lepiej przylegają, a światło odbija się równomierniej. Fryzura wygląda na bardziej zdyscyplinowaną, choć trzeba uważać na częstotliwość tego zabiegu, żeby nie przeproteinować włosów.

Najczęściej żelatynę łączy się z maską, nakłada na długość włosów i trzyma kilkadziesiąt minut. Po spłukaniu chłodną wodą i wyschnięciu włosy bywają tak gładkie, że wystarczy delikatne przeczesa­nie palcami. Jeśli mimo laminowania włosy są dalej szorstkie i sypkie, to znak, że potrzebują więcej emolientów niż protein.

Jak stylizować i suszyć, żeby włosy się nie puszyły?

Nawet najlepsza maska nie wystarczy, jeśli później zetrzesz wilgoć szorstkim ręcznikiem i wysuszysz włosy bardzo gorącym powietrzem. Stylizacja ma tu ogromne znaczenie. Małe zmiany – jak zmiana ręcznika na bawełnianą koszulkę czy obniżenie temperatury suszarki – potrafią zmniejszyć puch już po jednym myciu.

Przy skłonności do puszenia liczy się też to, co robisz z włosami po całkowitym wyschnięciu. Intensywne szczotkowanie na sucho przed wyjściem z domu często niszczy efekt całej pielęgnacji. Warto nauczyć się rozczesywać włosy tak, żeby nie wywołać ponownego puchu.

Suszarka, dyfuzor i jonizacja

Wiele osób zrezygnowało z suszarki, bo kojarzy się z przesuszeniem i puchem. W praktyce bardziej liczy się temperatura i sposób suszenia niż sam sprzęt. Suszenie chłodniejszym nawiewem i na niższych obrotach zwykle jest bezpieczne, a przy lokach przydaje się dyfuzor, który nie rozwiewa pasm.

Dobrą pomocą jest funkcja jonizacji. Jonizator ogranicza elektryzowanie się włosów, dzięki czemu końce mniej odstają, a fryzura wygląda spokojniej. Warto unikać suszenia bardzo gorącym strumieniem i nie kierować nawiewu pod włos, bo to unosi łuski i nasila puszenie.

Rozczesywanie bez wywoływania puchu

Rozczesywanie to pięta achillesowa wielu włosów. Z jednej strony chcesz, żeby kosmyki się nie plątały w nocy, z drugiej – każde dokładne czesanie na sucho zamienia gładkie loki w puch. Dobrym kompromisem jest delikatne rozczesywanie mokrych lub wilgotnych włosów z odżywką, a później unikanie szczotki do kolejnego mycia.

Przy włosach kręconych czy falowanych często lepiej sprawdza się przeczesanie palcami lub grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Włosy proste można rozczesać szczotką z miękkimi ząbkami, ale bez szarpania i odczesywania od nasady z dużą siłą.

Fryzury awaryjne na dzień z puszeniem

Zdarzają się dni, kiedy mimo starań włosy i tak żyją własnym życiem. Wtedy warto mieć w zanadrzu proste fryzury, które ujarzmiają puch i dobrze wyglądają nawet wtedy, gdy kosmyki nie chcą współpracować. Krótka rutyna ratunkowa potrafi uratować poranek przed wyjściem do pracy czy na uczelnię.

Do takich fryzur należą:

  • luźny kok przy czubku głowy,
  • niski, miękki kucyk z wygładzonym przodem,
  • luźny warkocz, który ukrywa spuszone końce,
  • fryzury z chustką lub opaską wygładzającą włosy przy twarzy.

Jak dobrać metody do różnych typów włosów?

To, co działa na cienkie fale, nie zawsze sprawdzi się na gęstych lokach. Warto dopasować pielęgnację do typu skrętu, grubości włosa i porowatości. Dwa różne typy fryzur mogą puszyć się tak samo, ale z zupełnie innych powodów – jedne z braku nawilżenia, inne przez nadmiar lekkich humektantów.

Włosy proste zwykle szybciej się przetłuszczają przy nasadzie, a puszą na końcach. Loki i fale z kolei mają suchą długość i wymagają więcej obciążających kremów do loków oraz olejków. Osoby o włosach falowanych często dopiero po zmianie cięcia i pielęgnacji odkrywają, że ich fryzura może się ładnie skręcać zamiast tylko puszyć.

Włosy proste i delikatne

Cienkie, proste włosy łatwo obciążyć. Tu sprawdzą się lekkie emolientowe odżywki, delikatne oleje (np. winogronowy, jojoba) i minimalne ilości silikonowych serów. Lepiej nakładać produkty od wysokości ucha w dół, żeby nie przeciążyć nasady i nie skrócić świeżości fryzury.

Przy takich włosach warto:

  • unikać ciężkich maseł na całej długości,
  • sięgać po lekkie odżywki bez spłukiwania w sprayu,
  • suszyć włosy z jonizacją, kończąc chłodnym nawiewem,
  • nakładać serum dosłownie kropla po kropli na końce.

Fale i włosy średnioporowate

Fale bardzo często sprawiają wrażenie „wymiętych” i spuszonej fryzury, gdy brakuje im ciężaru i definicji. Odrobina dobrze dobranego oleju przed myciem, maska emolientowa po myciu i lekki krem lub żel do fal potrafią przemienić puch w miękkie, wyraźne skręty. Dobrze też działa cięcie, które podkreśla naturalny skręt zamiast go obciążać.

Przy falach ważne jest też, żeby nie rozczesywać włosów na sucho w ciągu dnia. Dużo lepiej sprawdza się „reaktywowanie” skrętu wodą z odżywką w sprayu i delikatne ugniatanie dłonią. Dzięki temu fale nie zamieniają się w matową chmurkę.

Włosy kręcone i wysokoporowate

Loki zwykle najbardziej reagują na zmiany wilgotności powietrza. Gdy jest mokro, każdy pojedynczy kosmyk zaczyna odstawać, a cała fryzura traci kształt. Tego typu włosy lubią kosmetyki obciążające – maski z olejami, kremy do loków, serum na końce. Pianki stylizujące często dają zbyt lekkie utrwalenie i potęgują puch.

Przy lokach dobrze działa schemat: maska z keratyną na długość, odciśnięcie włosów w bawełnianą koszulkę zamiast ręcznika, później krem do loków wgnieciony w wilgotne pasma i ewentualne suszenie dyfuzorem na niskich obrotach. Na koniec można dodać kilka kropli oleju lub spray z dodatkiem cukru, który poprawia teksturę i podkreśla skręt.

Dobrze dobrane cięcie włosów potrafi zmniejszyć puszenie równie mocno jak kosmetyki – lekkie cieniowanie często wydobywa skręt i porządkuje kształt fryzury.

Na koniec warto podkreślić jedną rzecz: regularna, emolientowa pielęgnacja, delikatne traktowanie włosów i świadome używanie protein oraz humektantów zwykle przynoszą pierwsze efekty już po kilku tygodniach. Puch staje się mniejszy, włosy zaczynają się układać przewidywalnie, a na widok deszczu nie trzeba od razu szukać czapki czy gumki do koka.

Redakcja

W zespole misjanadziei.org.pl z pasją dzielimy się wiedzą o urodzie, zdrowiu i wychowaniu dzieci. Naszą misją jest przekazywanie rzetelnych informacji w przystępny sposób, by każdy mógł zadbać o siebie i swoich najbliższych. Razem sprawiamy, że trudne tematy stają się proste!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?